Home

Po półtorarocznej eksploatacji niezawodnego T400 pomyślałem o lekkim upgreadzie mobilnego „parku maszynowego”. Wprawdzie osobiście już wiele więcej nie oczekuję od laptopa, jednak przydatnym wydaje się posiadanie złącza cyfrowego, matrycy o większej rozdzielczości, czy jeszcze wydajniejszej karty graficznej.

Dla użytkownika ThinkPada T400 jedynym słusznym rozwiązaniem było pójść dalej w tym kierunku – i tylko znalezione w internecie opinie o nieco głośniejszej pracy wentylatora w modelu T410 wprowadzały lekki niepokój przy podejmowaniu decyzji. Oglądałem oczywiście modele innych producentów, odwiedziłem kilka salonów i sklepów. Ale ThinkPad uzależnia. Może urokliwy to on nie jest, ale ma w sobie to IBM’owskie COŚ i nie jest łatwo znaleźć inny równie solidny sprzęt. To nie tylko moja opinia – jak donoszą media Lenovo poinformowało, że pod koniec 2010 roku sprzedaż notebooków ThinkPad przekroczy 60 milionów sztuk. Obecnie co minutę sprzedawanych jest na świecie ponad 14 notebooków ThinkPad. To jeszcze bardziej umacnia pozycję Lenovo na rynku komputerów mobilnych. W ciągu 18 lat istnienia, model ThinkPad był przedmiotem wielu przełomowych innowacji technologicznych, takich jak pierwsza klawiatura odporna na zalanie czy ochronna konstrukcja Roll Cage.

Decyzje zapadły, na biurku pojawiła się kolejna „czarna paskuda” – Lenovo ThinkPad T410.

Jeśli surowy, ascetyczny design nas odrzuca, nie powinniśmy rozważać tego zakupu. Tu nic się nie zmieniło od lat. Czarno, matowo, kanciasto. Mnie się tak podoba, wyglądowi T410 nie mam nic do zarzucenia. Materiały identyczne jak w serii T400. Choć z daleka prawie identyczne, to jednak młodszy brat ma zmienionych kilka elementów – jak to zwykle bywa – na plus i na minus.


LENOVO ThinkPad T410
wer. 2518-4JU.

To, co ze zmian pierwsze rzuca się w oczy po otwarciu laptopa to: nowa klawiatura, osłony głośników, Touchpad i ramka wokół matrycy (która jest teraz jednakowej szerokości z prawej i lewej strony ekranu). Zawiasy – jedyny błyszczący element ThinkPada – stalowe, nadal bardzo solidne, też są jednakowej szerokości, i to solidniejsze niż w modelu T400. Jednak klapa jest już cieńsza i nieco bardziej podatna na naciski z zewnątrz. Zrezygnowano z aluminiowego szkieletu idąc w kierunku nowoczesności. Teraz matrycę chroni wzmocnienie z włókien węglowych.

Klawiatura i Touchpad i Trackpoint.
Tu nastąpiły znaczne zmiany w odniesieniu do modelu T400. Klawiatura jest taka jak w T400s i T410. Czy jest lepsza ? Moim zdaniem tak. Bardzo szybko zaadoptowałem się do nowego układu. Zmienił się skok klawiszy i „miękkość” pracy. Skok klawiszy jest bardziej sprężysy, a pisanie jest nieco cichsze niż na klawiaturze  T400. Zmieniono też klawisze Esc i Delete na większe, a przesunięto nieco w prawo F1. Górny panel klawiatury – display gdzie znajdują się przyciski głośności, niebieski ThinkVantage czy wyłącznik – zyskały na nowoczesności. Są podświetlane kolorowymi diodami. Diodę zyskał też klawisz CapsLk, a zniknęło jego oznaczenie w postaci zielonej podświetlanej ikony na dole ramki matrycy. Tu zresztą pozostawiono tylko trzy ikony- oznaczenia pracy WiFi, BT i dysku. Z jednaj strony – bardziej dyskretnie i elegancko, z drugiej – lepiej wiedzieć więcej niż mniej, ja wolałem tamten panel pełen diod informacyjnych.

1.
zmieniony układ klawiatury – T400s/T410/T410s – powiększone Esc i Delete


2.
nowy Touchpad obsługuje gesty i multidotyk

Wiele zmian wnosi nowy Touchpad. W odniesieniu do T400 zmieniono przyciski, które ponownie zyskały czerwone oznaczenia. Powierzchnia gładzika ma teraz delikatną teksturę. Gładzik jest bardzo precyzyjny i dokładny. Rozpoznaje też multidotyk i gesty, jak np. szczypanie do powiększania i pomniejszania, które działają płynnie i pewnie. Dla wiernych fanów pozostawiono jak zwykle genialny i niezawodny Trackpoint. Klawiatura i spód obudowy posiadają specjalne odpływy dla rozlanej cieczy.

Sama obudowa nadal jest wyznacznikiem solidności i trwałości. Zwarta, i mocna. Nic się nie ugina – prawie – bo środek klapy uda się lekko ugiąć (choć nie ma to wpływu na matrycę) ugina się też lekko lewa strona obudowy w okolicach dysku. Otwarta klapa jest stabilna, nawet praca w samochodzie jadącym po nierównej drodze nie powoduje jej drgania czy kiwania, a zaokrąglenie przedniej krawędzi jest przyjazne dla nadgarstków. Powrócono do łatwego i szybkiego dostępu do elementów „serwisowych”. Dostęp do pamięci czy klawiatury wymaga odkręcenia jednej śruby. Minusem jest sama klapka na spodzie obudowy – jakby pobrana z modelu innej, tańszej serii. Miękki plastik z którego jest zrobiona odstaje delikatnie od powierzchni, wygląda to tanio i marnie.

1.
przyciski głośności, mikrofonu czy włącznik – zyskały kolorowe podświetlenie

2.
po prawej stronie – wyłącznik karty bezprzewodowej, szybkie złącze eSATA,  gniazdo audio i napęd DVD

3.
po lewej – modem, porty USB i cyfrowy DisplayPort (HDMI)

4.
kieszeń napędu w systemie Ultra-Bay – wymiana wymaga teraz dostępu od spodu


Na funkcjonalności stracił system Ultra-Bay (np. przy pracy ze stacją dokującą). Teraz przycisk wypinania napędu DVD znajduje się pod spodem, a nie z boku obudowy, a wyjęcie napędu wymaga użycie dwóch rąk. Nie podoba mi się też wyglądająca na „miękką” osłona głośników. No i zatrzaski klapy. Zamknięte T400 – było zamknięte. Jego następca (a przynajmniej mój egzemplarz) kiedy jest zamknięty – ma minimalny luz na zatrzaskach, w granicach 1,5-2 mm. Trochę to denerwuje, i mimo że przód klapy typu clamshell jest lekko wyprofilowany w „kapinos” co gwarantuje, że tam nic się nie wsunie, to jednak w tej klasie sprzętu jest to irytujące.

5.
zmienione, bardziej delikatne osłony głośników

6.
klapa stabilna, o szerokim kącie otwarcia – ponad 180 stopni

Mimo tych drobnych minusów, i tak trudno dziś znaleźć czternaście cali tak solidnie zbudowane, i dające poczucie pewności, że jak upadnie – to będzie jeszcze co podnieść.


Dysk
.
Tu jak dawniej, wystarczy wykręcić jedną śrubę i już możemy go zmienić. Lenovo oferuje w laptopie tradycyjnie dysk firmy Hitachi, w szybszej wersji 7200 RPM. Jednak nawet szybkie talerze to wąskie gardło wydajności laptopa. Problem rozwiązują dyski SSD – ale kosztują zdecydowanie za wiele dając niezadowalającą pojemność. Ja zainstalowałem w moim T410 hybrydowy dysk firmy Seagate – Momentus XT. To szybki dysk 7200 RPM z 4GB dodatkowej pamięci SLC NAND używanej jako cache do odczytu dla najczęściej używanych danych. Według producenta końcowym rezultatem jest dysk do notebooka z charakterystyką pracy jaką wykonuje VelociRaptor 10.000 RPM. XT to połączenie pojemności i ceny HDD, z osiągami SSD. Publikowane w internecie liczne testy – polecam zwłaszcza TEST Seagate Momentus XT dają bardzo pozytywny obraz parametrów tego dysku. Postanowiłem sprawdzić jak to będzie działać w praktyce. Niestety – to był błąd. Wypadałoby napisać tu oddzielny temat o dysku Momentus XT. Więc szybko i w skrócie. Tak – dysk faktycznie rewolucyjny, dający fantastyczne prędkości działania – wszystko zgodnie z obietnicami producenta i przeczytanymi testami. Jednak dysk, lub jego oprogramowanie jest niedopracowane. Zachowuje się dziwnie, powoduje występowanie licznych błędów, zawieszeń, lagów. Blue screen raz dziennie to norma. Kolejne wersje firmware 22, 23, 24  –  poprawiają nieco błędy działania, ale całkowicie ich jeszcze nie eliminują. Spora cena jest prawdopodobnie powodem, że w Polsce niewiele osób kupiło te dyski i dlatego tak powszechnie się o tym nie mówi. Znalazłem jednak fora zagraniczne, gdzie są dziesiątki stron z opisanymi problemami, wywołanymi dyskiem Momentus XT  –
1) – forum – Momentus XT – problem
2) –
Momentus XT

Zdecydowanie odradzam na razie ten zakup. Myśl inżynierów Seagate dobra, wykonanie niestety już nie. Ja po licznych problemach i kłopotach spowodowanych przez ten dysk, musiałem zrezygnować z tego wynalazku. Z żalem – bo naprawdę był niezwykle szybki, ale poczekam na stabilną i dopracowaną wersje. Stres, że zaraz coś się zablokuje, nie wpływa dobrze na pracę.

Ekran.
Matowa matryca 1440×900 z podświetleniem diodami LED, w proporcjach 16:10. To jest to co sprawia, że T410 spełnia moje oczekiwania jako osoby pracującej z laptopem w terenie. Bardzo jasna i kontrastowa matryca daje nam komfortowe warunki pracy nawet w słoneczny dzień. Jeśli w T400 pracowałem w pomieszczeniach głównie na podświetleniu 13-14, tu takie ustawienia „wypalają oczy”.  W T410 podobny poziom jasności uzyskujemy przy ustawieniu na 7 -8. Mamy wiec duży zapas na pracę w nasłonecznionych miejscach.
Co do rozdzielczości – szczerze mówiąc 1280 pikseli przy 14 calach wygląda na całkiem optymalne. Te 1440 sprawia, iż niektóre aplikacje wymagają większej mobilizacji dla wzroku. Jeśli taka rozdzielczość nie jest wymogiem i priorytetem – sugeruje zakup matrycy w podstawowej rozdzielczości. Jest idealna do większości zastosowań, to około 108 dpi które jest akceptowalne przez większość użytkowników. Rozdzielczość 1440×900 to 120 dpi które bywa czasem lekko męczące. Co do odwzorowania kolorów – to jest poprawne, a podświetlenie jest równe i mocne.

1.
strona onet.pl na matrycy 1440×900


2.
strona onet.pl na matrycy 1280×800

Laptop ma wbudowaną 2-megapikselowa kamerę. Jest i działa poprawnie. Daje odpowiedni do biurowych zastosowań obraz, który jest jasny i wyraźny. Tyle właściwie oczekuję od takiego urządzenia, więc nie badałem, czy ma jakieś super właściwości.

Seria T410 oferuje aktualnie modele z procesorami Intela i3, i5 oraz i7. Konfiguracja mojego ThinkPada to procesor i5-520, do tego 4GB szybkich pamięci RAM DDR3. Ponieważ często muszę przygotować kilka zdjęć w terenie, wymagam zawsze, aby laptop miał dedykowaną kartę grafiki. Wprawdzie układ na procesorach i5 ma swoją całkiem dobrą grafikę HD, ja wybrałem konfigurację z kartą NVIDIA NVS 3100M. To przyzwoity układ graficzny pozwalający na zaawansowane nawet prace. Zwracam uwagę, że od października 2010 pojawiły się w sprzedaży wersje T410 oferujące kartę NVS 3100M OPTIMUS. Daje ona możliwość przełączania grafiki – z dedykowanej na zintegrowaną. Tak miałem w modelu T400. Dziwi nieco, że aż rok należało czekać na zastosowanie technologii Optimus w modelu T410. Co do samego układu Optimus, jego funkcjonalności i oszczędności energii – głosy są różne.

Specyfikacja mojego T410:
* Procesor: Intel Core i5-520M (2,40 GHz Arrandale 32nm) 3MB L3 cache /1067 MHz FSB
* Pamięć: RAM: 4 MB / DDR3 1066Mhz
* Matryca: 14.1″ 1440 x 900 WXGA+ (matowa) podświetlenie LED
* Karta graficzna: NVIDIA NVS 3100M 256MB
* Dysk twardy: 320 GB 7200 RPM + 4GB SSD (Momentus XT)
* Napęd: DVD±RW DL
* Komunikacja: Wi-Fi b/g/n, Bluetooth, modem, Firewire,
4 porty USB i Display Port (odpowiednik HDMI )
wyjście słuchawkowe, wejście na mikrofon, wyjście WGA, PCMCIA + Express card
* Sterowanie: TouchPad + TrackPoint
* Kamera internetowa 2MPX
* Bateria 6-komorowa
* Wymiary: 238 mm x 31.9 mm x 335 mm
* Waga: 2.30 kg

1)
wydajność ww układu według klasyfikacji Windows

Karta dźwiękowa zintegrowana. Głośniki i dźwięk nie są mocna stroną laptopa – ale to seria biznesowa, nie multimedialna. Nie wymagam cudów od laptopa. Do pracy wystarczy. A muzyki wolę słuchać z płyt odtwarzanych na solidnym CD firmy Rotel.

W T410 jest wystarczająca ilość portów i opcji podłączeń. Z lewej – trzy USB, Ethernet, VGA i Display Port. Z prawej ExpressCard34, eSATA, USB i FireWire 400. Oczywiście port audio in/out i Kensington lock. Z przodu jest czytnik pięciu rodzajów kart, a pod baterią ukryte jest gniazdo na kartę SIM podłączone do UMTS. Mam uwagi co rozmieszczenia portów USB. Skomasowanie aż czterech złączy na tak małej przestrzeni generalnie dyskwalifikuje możliwość użycia wszystkich jednocześnie – to zadanie niewykonalne. Nie da się np. podłączyć wtyku w DisplayPort i poniżej USB. Ba, przy szerokiej wtyczce może się okazać, że i gniazdo obok jest nie do wykorzystania. Pozostaje jedno, to po przekątnej. I wtedy wiele okazuje się niewiele :). Kto to tak zaprojektował i po co ?

Bateria 6 cel pokazuje na wstępie 3 h 50min pracy. Bez szczególnego oszczędzania energii na baterii możemy intensywnie pracować przez ponad 2 godziny. Przy zmniejszonym podświetleniu matrycy, i innych funkcjach energooszczędnych, udało się używać laptopa w granicach 150-170 min. Niezbyt wiele, ale można pomyśleć o opcjonalnej baterii w Ultra Bay, albo 9-cio komorowej, choć ta jest ciężka i wystaje poza obudowę.

Niestety sprawdziły się opinie z internetu, T410 jest minimalnie głośniejszy od T400. Oczywiście, są to dylematy w „klasie premium” bo 32 decybele to nadal cicho, ale jednak to nie to co 29 dB jak w starszym bracie. Moje T400 było właściwie bezgłośne. Lekki szum wentylatora mogłem usłyszeć tylko podczas samotnej pracy w cichym pomieszczeniu w środku nocy. T410 już jednak wydaje delikatny szum, który potrafimy zdecydowanie szybciej „wyłowić” z otoczenia.
Za to napęd DVD pracuje znacznie ciszej. Laptop jest chłodny, nie przeszkadza jego temperatura kiedy spoczywa długo na kolanach, jednak (znowu) – jest minimalnie cieplejszy od T400. Ale inny procesor, ma też inne wymagania.

Małe porównanie – na zdjęciach dwaj bracia – T400 i T410

1.
zawiasy z prawej i lewej – równej szerokości i większe niż w T400

2.

3.
widok z lewej strony – u góry T410 niżej T400

4.
widok z prawej strony – u góry T410 niżej T400

To co chciałem mam. Nareszcie bez problemu T410 łączy się cyfrowo z moja plazmą. Złącze standardu Display Port (nielicencjonowany odpowiednik HDMI stający się standardem w najnowszych produktach wielu firm) spełnia oczekiwania. Matryca jest znacznie jaśniejsza, a układ graficzny dwukrotnie wydajniejszy.
Czy warto zmienić  T400 na T410 ?. Jeśli sprzedaż starego i kupno nowego – to dopłata rzędu kilkaset do tysiąca złotych – to tak. Jeśli więcej – to już raczej tylko w przypadkach w rodzaju „bardzo chce Display Port czy złącze eSata” – i cena nie ma znaczenia. Inaczej nie widzę uzasadnienia. Kto lubi majstrować przy swoim laptopie – tu dokładne filmy jak rozłożyć i złożyć swoje T410 – ThinkPad T410 service

4 thoughts on “ThinkPad T410 – Lenovo jak IBM

  1. No można tak powiedzieć, i teoretycznie jest to oczywiste, bo to nie grafika 3D czy jakaś transmisja strumieniowa, jednak stwierdziłem że np. nawet sam Windows jest bardziej płynny i szybszy z taką grafiką – najlepiej na T400 mającym dwie przełączane grafiki, bo to widać natychmiast, że lepiej pracuje na dedykowanej ATI niż zintegrowanej. Już otwarcie kilku zdjęć i przeglądarki mocno spowalniało komputer, a na dedykowanej wydajność była lepsza. Nie jestem specem komputerowym – to może być zależne od wielu innych czynników, pamięci własnej grafiki, oprogramowanie laptopa i samej jego „myśli konstrukcyjnej” i zastosowanych rozwiązań – ale wole dedykowaną. czuje się bezpieczniej :) no i czasem jakiś film w hotelu, a teraz to spokojnie i na plazmę się to rzuci przez display port i wszystko jest płynne, nic nie tnie… Tak czy owak – preferuje układy z kartą dedykowaną i pozostanę przy tej chorobie, choć w odniesieniu do grafiki z nowymi układami procesorów i3, i5, i7 to pewnie wygląda to już inaczej, widzę to na HP4320s z grafika zintegrowana który pracuje całkiem ładnie. Ale stare nawyki i przyzwyczajenia pozostały, co nie oznacza, że są prawidłowe :)

  2. „Ponieważ często muszę przygotować kilka zdjęć w terenie, wymagam zawsze, aby laptop miał dedykowaną kartę grafiki.”

    Krzysztofie, możesz rozwiąć wątek? Przyznam, że mnie nieco zdziwiłeś, bo z tego co mi wiadomo, to przy obróbce zdjęć karta graficzna ma niewiele do powiedzenia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s