BookWorm i Huashilai – pióra z Chin

Obiecałem napisać coś obszerniej o kilku piórach Made in China które miałem przyjemność (?) mieć-nabyć pod wpływem spotykanych pozytywnych opinii na internetowych forach, czy nawet swojej własnej po zakupie modelu Olimp z Monte Christo.
Przyznaje jednak, że trochę mnie te pióra zawiodły, i zapał nieco przygasł. Recenzje są, choć nie tak obszernie jak planowałem wcześniej. Mimo wszystko, liczę, że tekst komuś pomoże – tylko w czym ? Hm, właśnie. Przecież można z góry założyć że tanie, chińskie, nieznane – musi być kiepskie, więc po co sobie zawracać głowę i kupować ?

Ta oczywista wydawałoby się oczywistość, jednak taka oczywista nie jest. Osobiście i namacalnie stwierdziłem, że jednak warto. Pod warunkiem, że… dobrze się trafi.
I również namacalnie, a nawet naocznie stwierdziłem, że identyczny produkt o identycznym wyglądzie – kształcie, kolorze – sygnowany jest różnymi markami – co nie znaczy nic, bo jakość zależy od konkretnego modelu oraz od dostawcy, a czasem przyda się i trochę szczęścia nabywcy. Czyli ruletka :).
Poza znanymi i dystrybuowanymi od lat popularnymi markami piór na naszym rynku pojawiło się ostatnio wiele nowych, nieznanych chińskich marek – i tu z jakością bywa różnie. Zazwyczaj wszystkie cierpią na jedną zasadniczą przypadłość – i na to zawsze należy zwrócić uwagę przy zakupie. To niedbałe wykończenie końcowe, tzw. ostatni szlif , no i opakowanie. Taka jest cena taniości.
To, że nie są zapakowane w ekskluzywne, drewniane lakierowane pudełka wyściełane atłasem, to można zrozumieć i przeboleć płacąc niecałe 10 EU za pióro. Ale lakier – źle położony, nierówny, pomarszczony, czy widoczne bardzo małe pęcherzyki powietrza w lakierze – tego moje oczy nie chcą zaakceptować.

Jeśli lubicie nowe doświadczenia i dreszczyk niepewności – można zainteresować się piórami wiecznymi produkowanymi przez Shanghai Qiangu Stationery Co. Ltd. pod markami: Baoer,  BookWorm, Jinhao, HaoLilai, Huashilai czy Leonardo -zobacz na Shanghai PEN

Ja sprawdziłem kilka piór egzotycznych marek,  i co z tego wynikło.

BookWormYellow Filigre CT

Wygląd – to kwestia gustu. Ładne dla jednego, dla innego jest nieakceptowane. Ale o gustach nie dyskutujemy. Pióro moim zdaniem zdecydowanie damskie, albo… dworskie. Te ornamenty, ta kolorystyka.

Korpus solidny, mosiężny, część środkowa wykonana z celuloidu czy mas żywicznych. Ładne wykończenie korpusu metalowymi ornamentami. Poszczególne sekcje połączone płynnie, w miarę starannie i solidnie. Jakość plastików dobra, nie pachnie taniością. Za wykonanie 9/10 bo coś tam zawsze się znajdzie :).
Stalówka wysmukła, stalowa, dwukolorowa, 18KGP cienka, niezbyt twarda, sygnowana grawerem z nazwą marki.
Pierwsze pisanie – i od razu pełne zadowolenie. Pisze pięknie, lekko, miękko, cienko.

Są jednak minusy. Nakrywka wchodzi/wychodzi bardzo ciasno i wymaga użycia siły. Zawsze jest szarpniecie, i okazało się, że obrus na stole cały jakiś taki piegowaty się zrobił. Nad testami zaległy czarne chmury, ale dałem głowę że to wypierze się. Niestety po dwóch godzinach pisania linia zrobiła się już bardziej mokra i gruba, a lekkie potrząśnięcie piórem nad kartką wyprodukowało ładnego kleksa – przygoda z Book Worm została zakończona natychmiast.

Wymiary. Korpus z nakrywką ma długość  138 mm / bez nakrywki 120 mm. Długość skuwki 59 mm.
Grubość pióra 11-13 mm. Długość stalówki 20 mm. Pióro waży 45 g.
Możliwość napełniania z zasobnika lub na naboje.

No cóż, podstawowa przypadłość taniej produkcji – zła kontrola jakości, brak powtarzalności. Pióro esploatacyjnie wypadło słabo, jednak oczywistym jest, że to wada tego egzemplarza.  Trochę szkoda, bo pióro bardzo się podobało i wykonane jest solidnie. Znam inne produkty Book Worm i naprawdę są godne polecenia. Zakładam więc, że to pech nabywcy (mój) i wadliwa sztuka.


Huashilai
2150

Kolejny nabytek – znana dość marka Huashilai. Pióro efektownie wyglądało na zdjęciu w ofercie – więc też trudno było sobie odmówić, zwłaszcza że cena całkiem przyjemna - 30 zł to nie majątek – można zaryzykować.

Zapowiadało się nieźle. Wygląd bardzo atrakcyjny – ale, jak widać na zdjęciu – tu również zawiodła końcowa kontrola jakości. To pióro nie powinno wyjść z fabryki – poważna wady wykończeniowe. Braki lakieru na skuwce, źle położony lakier na korpusie.

fatalna jakość wykończenia, braki w powłoce lakieru...

Pewnie znowu przypadek, i tylko ten egzemplarz. Nie sądzę aby tak wyglądał każdy. No, ale kupiłem cztery pióra, a dwa już są out. 50% wadliwości  – to jednak sporo. Koszty tych dobrych wzrastają, co zrobić z wadliwymi ?

Wymiary. Korpus z nakrywką ma długość  134 mm / bez nakrywki 118 mm. Długość nakrywki 56 mm.
Długość stalówki 18 mm. Pióro waży 35 g.
Możliwość napełniania z zasobnika lub na naboje.

Pióro ładne z daleka, przy dokładnych oględzinach „przy oku” okazało się wykonane a właściwie „wykończone” bardzo marnie.  Widoczne nawet z daleka braki w wypełnieniu złotym lakierem na nakrywce to już w oczach estety dyskwalifikacja.
Kolejny pechowy egzemplarz i brak szczęścia kupującego.  A tak bardzo się podobało – po wyjęciu z pudełka miało natychmiast kilku potencjalnych właścicieli. Trudno… po raz drugi.


Huashilai
Orange Marbled GT


Zniechęcony jakością poprzednich piór – postanowiłem oddać je sprzedawcy, bo wstępne przeznaczenia „prezentowe” stawały się niewykonalne, a składowanie kilku piór „do niczego” raczej sensu nie miało. Może decyzja trochę przesadzona – można było starać się wymienić – ale z drugiej strony, przy takiej jakości i dalszej zabawie w trafianie „w dobry egzemplarz” , koszty przesyłek mogą szybko przekroczyć wartość pióra. Sprzedawca zgodził się na zwrot, więc odsyłam ale może jeszcze kiedyś zaryzykuje tam zakupy. Ale  zdjęcia zrobiłem, więc teraz kolejne  pióro Huashilai Orange Marbel – i  na szczęście tu obyło się bez niemiłych niespodzianek.

Huashilai Orange Marbel -  największe w tej kolekcji – ładny, efektowny kolor, pióro rzucające się w oczy.

Huashilai model Orange Marbled 18KGP jest duże i dośc efektowne… no właśnie, czy ono nie przypomina Parkera FP86 ? . A może znajdziemy elementy przypominające dość ekskluzywny model Parker Duofold ? Podobieństwo jest, i stąd pewnie ta ponadprzeciętna uroda – bo inspirowana klasyką europejskich piór. Za urodą idzie też w parze dobra jakość wykonania.
Pióro ma solidny mosiężny korpus, miłe w dotyku tworzywo, efektowne kolorystycznie na części środkowej korpusu. Niestety końcowe czarne plastiki z bliska okazały się delikatnie porysowane – i to obniża ocenę za wygląd. Jakość wykonania tak na 4+. Złocone (żółte) wykończenia dodają uroku, ogólne wrażenie bardzo pozytywne, pióro wygląda elegancko i wzbudza zainteresowanie.

Orange Marbled dotyka wprawdzie  ta sama przypadłość co w poprzednich egzemplarzach – dość twardo zamykająca się  /zdejmująca nakrywka. Otwarcie pióra wymaga użycia większej siły, i zawsze następuje lekkie szarpniecie. Na końcu zatyczki umieszczono logo marki. Taki plastikowy krążek.

Wymiary. Korpus z nakrywką ma długość 140 mm / bez nakrywki 122 mm. Długość nakrywki 62 mm.
Długość stalówki 23 mm. Pióro ciężkie, waży 46 g.
Napełniania z zasobnika.

Stalówka - ze stali szlachetnej, duża,  dość miękka, dwukolorowa, zakończona ziarnem irydowym, z wygrawerowanym napisem Irydium Point. Pisze cienko – w rozmiarze F.  Niezidentyfikowane do końca  mocowanie tłoczka – nie pasował nabój Pelikana ani Watermana. (?)

Pióro zdecydowanie męskie gabarytami, design – dla chcącego. Dobrze leży w dłoni, gruby uchwyt daje wygodę pisania. Pisze lekko, ale nie jest mistrzem ślizgu.

Wniosków nie wyciągam, pozostawiam czytającym. Te „trafione” chińskie pióra pióra wyglądają i piszą bardzo ładnie.  Za 10 EU dostaniemy pióro o poprawnych właściwościach idealne do codziennego użytkowania, gdzie biorąc pod uwagę cenę nie musimy szczególnie dbać o stalówkę czy o lakier. Ot, tani a solidny przyrząd do codziennej pracy.

Użytkownicy piór europejskich (w rodowodzie, bo gdzie dziś są produkowane podstawowe linie – kto to wie?) marek jak Parker, Pelikan czy Waterman potrafią jednym tchem wymienić  „choroby” które trapią wiele modeli tych producentów – a płacimy ze nie często kilkakrotnie więcej niż za produkty chińskich marek.
Chińskie pióra, o ile nie udają znanych modeli, nie są „podróbkami” mającymi wprowadzić nas w błąd, a są produktami firmowanymi logo ich producentów – to całkiem dobra alternatywa dla tych co chcą spróbować tego swoistego  „powrotu do przeszłości”,  a nie wiedzą czy ma to sens i czy się im się spodoba – i nie widzą sensu w wydaniu kilkuset złotych na „próbę” za markowe pióro. Jak znajdziemy ładny model – będzie wyglądał jak milion dolarów a pisał jak dobre europejskie pióro… albo i lepiej :) .

Oto próbki pisma opisywanych piór:

porównanie pisma piór - Huashilai - Bookworm - Jinhao - Waterman - Monte Christo

Decydując się na zakup, proszę nie dać się złapać na pierwszy błysk, i mieć świadomość co się kupuje. Sprawdzałem w centrach handlowych. Handlowcy w Polsce za tego typu chińskie zabawki chcą 80-140-200 PLN. Mając na uwadze wyjściową cenę kilku czy nawet kilkunastu dolarów – bądźmy rozważni przy podejmowaniu zakupowych decyzji.

Kupując w internecie trochę ryzykujemy, ale ceny to rekompensują. Wprawdzie do końca nie wiadomo co dostaniemy i jak to będzie pisać bo nie ma norm, nie ma reguł, nie ma powtarzalności. Zwracam też uwagę, że jakość często zależy od dostawcy – czyli punktu zakupu. Od tego jak on robi selekcję jakościową towaru, jak dba o swoją renomę i zadowolenie klienta.

Większość wspomnianych tu marek to jeden producent. Identyczny kształt korpusu, taką samą nakrywkę i klips ma kilka innych piór z innym logo. Już wiem, że to całkiem normalne. Ten sam kształt, ta sama stalówka – czasem inny kolor – i już inna nazwa. Bywa, że inna jakość.

Pozostały jeszcze dwa pióra z innej chińskiej fabryki - Jinhao model X750. Opisze je niebawem w kolejnym temacie, a potem czas na zdobywający europejski rynek tajwański REGAL – tu może być bardzo ciekawie.

About these ads

2 thoughts on “BookWorm i Huashilai – pióra z Chin

  1. proszę o pomoc. szukam wkładu do pióra kulkowego (rolera) Monte Christo OSCAR. Na wkładzie nic nie jest napisane, a w sklepach papierniczych próżno szukać takiego.

  2. Odwiedziłam posta, gdyż szukałam informacji nt. HaoLilai 22KGP które to dostałam w tzw. „przechodnim” prezencie. W piórach gustuję, pióra często dostaję, od zawsze używam (z domu), nie uważam się za eksperta bo nie kolekcjonuję więc opinia będzie subiektywna.
    Podzielę się moimi spostrzeżeniam.
    HaoLilai 22KGP w rozmiarze M – typowo męskie pióro – matowa srebrna oprawa, czarne akcenty na końcówce i początku skuwki. (nie znalazłam w internecie dokładnie mojego modelu). Stalówkę znalazłam: oto link grafiki: http://www.hisnibs.com/images/Chinese/Haolilai/Golden%20Cherry/HaolilaiGoldenCherryNib.jpg
    Podstawową zaletą pióra w moim przekonaniu jest jego waga. Jest to pióro męskie więc ciężkie – świetnie trzyma „balans” co wspomaga zamaszystość czcionki i przyspiesza pisanie ;] Stalówka – 20 mm.
    U mnie zgadza się zasada: im dłuższa stalówka i cięższe pióro (po nałożeniu skuwki na koniec korpusu pióra) tym swobodniejszy ruch i lepsza czcionka przy pisaniu.
    Pióro wykonanie jest starannie, nie ma w nim wad estetycznych niemniej jednak nie udało mi się do tej pory uruchomić tłoczka do tszu ;] Wkłady można zastąpić Watermanem.
    Jeżeli miałabym się przyczepić do designu – klips jest zbyt toporny, ale zawsze można tłumaczyć to męskością pióra.

    Pozdrawiam ;] ( po poście mam spaczek na Huashilai model Orange Marbled 18KG ;] )
    Pani Dyrektor

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s